Świat zużył w 2008 roku prawie 12 miliardów ton odpowiednika ropy naftowej (dokładnie: 11 750 Mtoe czyli 492 Exadżuli - 10^18 dżuli) - wyliczyła IPCC - ONZ-owska agenda zajmując się zmianami klimatu. Przedstawiła także bilans energetyczny energii, która zasila świat.
Za każdym razem przy takich oficjalnych danych zadziwia mnie udział energii odnawialnej. Dokument mówi o12,9% udziału tej energii (RE) w bilansie. Ale jeśli przyjrzeć się mu z bliska...
to wynika z tego, że:
- z tych 12,9% aż 10,2% to energia z biomasy, czyli po prostu z palonego drewna. Nie ma się czym zachwycać, bo to jest wskaźnik ubóstwa energetycznego świata.
- pozostaje 2,7% światowego bilansu
- z tego pozostającego 2,7% aż 2,3% to hydroelektrownie, które istniały od dziesiątek lat, gdy jeszcze o żadnej energii odnawialnej ani globalnym ociepleniu nikomu się nie śniło. Poza tym niewielkie są możliwości rozwoju tej energii.
- pozostaje więc 0,4% - to jest własnie udział energii odnawialnej w bilansie energetycznym świata.
Znaczenie więc tego źródła energii dla zaspokajania ludzkich potrzeb jest minimalne. Odwrotnie do nagłośnienia, które otrzymuje.







